Dzisiaj znów zabiorę Was do Stanów Zjednoczonych, ale tym razem na spotkanie z kimś, z kim można też porozumieć się… po polsku. Kasia Polkowska, bo o niej mowa, urodziła się co prawda w Warszawie (1983), ale nauki pobierała już w USA. W 2006 roku ukończyła malarstwo w Pratt Institute w Nowym Jorku i niedługo po dyplomie zaczęła robić mozaiki. I są to najpiękniejsze mozaiki witrażowe, jakie widziałam.
Obecnie Kasia pracuje w Kolorado, w Alamosa, u podnóża Gór Skalistych, gdzie we własnym studio tworzy pejzaże…
… mozaiki abstrakcyjne …
Współautorem matrioszki, która dla uhonorowania Indian Navajo nazywa się Johona-Mai, czyli Słoneczny Jasny Kwiat, jest partner Kasi, rzeźbiarz Kyle Cunniff, a o procesie tworzenia możecie przeczytać więcej tutaj: http://www.kasiamosaics.com/2017/01/johona-mai-stained-glass-mosaic.html
Kasia tworzy też fantazyjne kwiaty….
sowy…
i mandale…
Tych trzech ostatnich można się nauczyć na prowadzonych przez Kasię kursach – w realu (ale trochę nam daleko) i online http://www.kasiamosaicsclasses.com/
Aaaa, popatrzcie jeszcze na jedną sowę, są po prostu boskie:
Wielką miłością Kasi jest przyroda, co widać w jej pracach. Dużo chodzi po górach, zwiedza parki narodowe (a tych w Ameryce Północnej nie brakuje), utrwala krajobrazy i wrażenia na fotografiach, a potem robi z nich mozaiki. Właśnie krajobrazy chcę Wam przede wszystkim pokazać, bo są Kasi bezkonkurencyjnym znakiem firmowym.
Przygotowanie mozaik zaczyna się często od zrobienia zdjęcia, a zawsze od zrobienia szkicu, w którym Kasia tworzy płaszczyzny odzwierciedlające krajobraz. Potem dokładnie dobiera każdy kawałek szkła witrażowego i tnie go na dziesiątki małych części, z których powstaje mozaika. Ostatnim etapem pracy jest fugowanie – najcześciej czarną fugą w kolorze węgla.
Myślę sobie czasem, że tak, jak biegacze używają Endomondo czy innych gadżetów do mierzenia swoich osiągnięć i ilości kroków, przydałoby się wynaleźć urządzenie, które mierzyłoby artystom mozaiki ilość pociętych tesser, albo, jak w przypadku Kasi, ilość wyciętych szklanych elementów. Samych kółek byłoby kilkanaście tysięcy, co najmniej. Wyglądają na wycięte maszynowo – a nie są, każde było wycięte ręcznie za pomocą szczypiec i noża do szkła.
Na zakończenie jeszcze bardzo adekwatna do aury za oknem mozaika witrażowa:
Zapraszam Was do odwiedzenia strony http://www.kasiamosaics.com/ i jej profilu na Facebooku https://www.facebook.com/KasiaMosaics/?fref=ts
Oczywiście przed wykorzystaniem Kasi zdjęć (a pochodzą wszystkie z wymienianych wyżej stron internetowych) skontaktowałam się z nią, także po to, by zapytać, czy nie będzie czasem przelotem w kraju nad Wisłą. Kto wie, może uda mi się ją namówić na zrobienie kursu także w Warszawie.
A Kasię możecie także odwiedzić w jej studio na You Tube: https://www.youtube.com/watch?v=qU8ixPYWMt4